Przepisy kulinarne na dania lekkie i sezonowe. Blog kulinarny z prowadzę potrzeby serca Zapraszam do komentowania i dzielenia się uwagami. Zdjęcia i teksty są moją autorską własnością
wtorek, 27 sierpnia 2013

Klasyczny sposób na niekłopotliwy obiad (lub kolację) z darów babiego lata. Papryki faszerowane kaszą bulgur z cukinią, pieczarkami, aromatycznymi ziołami i gorgonzolą.

składniki (dla 2-3 osób):

3 papryki w ulubionym kolorze (ja preferuję czerwone i żółte),

1 mała cukinia,

świeże zioła (bazylia, oregano, rozmaryn, koperek),

4 spore pieczarki,

1 cebula

100g kaszy bulgur,

80-100g gorgonzoli,

sól i pieprz,

olej do smażenia.

przygotowanie:

Kaszę gotujemy i odcedzamy.

Papryki przekrajmy wzdłuż i wydrążamy.

Cebulę siekamy drobno.

Pieczarki myjemy i kroimy na małe kawałki.

Cukinię myjemy i razem ze skórką kroimy obieraczką do warzyw na paski-wstążeczki.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.

Na patelni rozgrzewamy łyżkę oleju. Wrzucamy cebulę i pieczarki. Dusimy przez kilka minut, doprawiamy solą i pieprzem. Następnie dodajemy cukinię i dusimy przez ok 5 min. mieszając od czasu do czasu.

Siekamy zioła i dodajemy do warzyw na patelni. Dodajemy wcześniej przygotowaną kaszę bulgur.

W wysmarowanym olejem naczyniu żaroodpornym układamy papryki. Napełniamy je farszem.

Zapiekamy w piekarniku przez ok 30-40 min.

Na 15 min przed końcem pieczenia na wierzchu farszu układamy rozdrobnioną gorgonzolę.

Smacznego!

 

Dołączam!

środa, 21 sierpnia 2013

Mój nowy, zielony, nieco spieniony przyjaciel... Na niedobory witaminy C, żelaza i sił witalnych. Na regeneracje po treningu, albo zamiast małej czarnej - gdy mam już dość kofeiny a inspiracji wciąż brak. Nie należy sie go bać, ani zrażać pierwszymi niepowodzeniami w kontakcie. Cytrynę można zastąpić jabłkiem albo gruszką - jeśli na wstępie smak wyda nam się zbyt radykalny ;)

składniki:

pół pęczka natki pietruszki,

200ml wody mineralnej,

sok z połowy cytryny,

łyżeczka miodu.

przygotowanie:

Składniki umieścić w blenderze i miksować do skutku tzn. uzyskania jednolitego płynu. Można podawać z lodem.

Na zdrowie!!!

09:49, jfloryan
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Koneserzy wielkomiejskiego życia wiedzą, że od kilku lat w dobrym tonie jest przynajmniej raz na jakiś czas zjeść śniadanie poza domem. Jak grzyby po deszczu powstają paryskie w stylu kawiarenki specjalizujące się w śniadaniowym menu (i serwujące je przez cały dzień). Swoje impresje po pobycie w jednej z nich opisywałam tu. Pewną przeszkodą dla lubiącego bywać mieszkańca stolicy może być jednak fakt, iż wiele miejsc chlubiących się ofertą śniadań w światowym stylu otwiera swe podwoje w okolicach godziny 10:00 lub jeszcze lepiej 11:00 (nie dotyczy to Vincenta) sugerując swe przeznaczenie dla prowadzących iście hipsterski tryb życia miłośników nocnych imprez i późnego wstawania. W każdym razie, dyskwalifikuje jako klientów rodziców małych, wiecznie głodnych, dzieci które po przebudzeniu najdalej w okolicy godziny 7:00 natychmiast żądają śniadania. Zresztą w tym sezonie kawiarenki zaczynają być lekko passe (zostawmy je sobie na jesień i zimę). Nowością i prawdziwym hitem są mobilne kawiarnie, burgerownie i inne ruchome jadłodajnie. Kto widział ten wie.

W miniony weekend wybraliśmy się na odbywający się w każdą sobotę Targ Śniadaniowy na pięknym, zielonym, Starym Żoliborzu. Drugi taki odbywa się na Ursynowie. Wielką zaletą jest fakt, iż targ otwiera swe podwoje już od 8:00. Jako, że dotarliśmy na miejsce przed 9:00, mogliśmy w spokoju rozejrzeć się po wszystkich stoiskach, pogadać z każdym wystawcą i spokojnie wybrać co nam pasowało, a potem w spokoju zjeść przy dużych, drewnianych stołach przykrytych ceratą w uroczą czerwoną kratę (jeśli cerata w ogóle może być opisana jako urocza) sugerującą, że ktoś pomyślał nawet o nadaniu wystrojowi odrobiny stylu.

Na targ podobno warto wybrać się wcześnie również z tego powodu, ze choć czynny do 16 od 10:30 przeżywa prawdziwe oblężenie i trudno dostać się do stoisk, nie mówiąc już o tak miłej, swobodnej pogawędce ze sprzedającymi.

Stoiska obfitowały we wszelkie dobra tradycyjnie (lub mniej tradycyjnie) kojarzone ze śniadaniem. Od pieczywa, przez wędliny, sery,naleśniki, koktajle, kanapki, placki, pasty wegetariańskie, tarty i quiche, słodkie wypieki a nawet lody... Do tego kawa z mobilnej kawiarni albo green monster dla unikających kofeiny. Nieśpiesznie, fotografując i gawędząc ze sprzedającymi wybraliśmy to, co nam najbardziej przypadło do gustu. Cudo. Jak zwykle wybór był trudny, bo przecież nie da się zjeść wszystkiego :) ale wybierając quiche ze szpinakiem, pitę i hummus z czosnkiem i pietruszką oraz napój z natki a na deser serniczek z czekoladą i hawajską (!) kawę czułam się naprawdę ukontentowana.

Objedzeni i pozytywnie nastrojeni ruszyliśmy w miasto obiecując sobie, że jeszcze tu wrócimy. A może następnym razem na Ursynów?

Targ o poranku.

Każde prawie stanowisko powodowało kłopoty decyzyjne...

hummusy we wszystkich kolorach.

A na deser ciasta, ciasteczka, tarty i tartinki, serniczki, babeczki, słodkie puchareczki...

piątek, 16 sierpnia 2013

Ultra kruche ciasto, budyniowa pianka przypominająca marshmallows i przełamujące słodycz, kwaśne owoce. W sam raz do popołudniowej herbatki. Ze zmodyfikowanego przeze mnie przepisu Dorotus.

składniki:

170g masła,

2 szklanki mąki,

4 jajka,

2 opakowania budyniu waniliowego bez cukru,

szklanka + 2 łyżki cukru,

1/3 szklanki oleju

400g owoców jagodowych

przygotowanie:

Ciasto kruche najlepiej przygotować poprzedniego dnia. Mąkę, masło, żółtka i 2 łyżki cukru szybko zagnieść. Początkowo ciasto może się wydawać dość suche, ale w miarę zagniatania i rozcierania masła będzie wilgotniejsze.

Zagniecione ciasto podzielić na 2 części (40 i 60%) i zamrozić.

Tortownicę o średnicy 25 cm wyłożyć papierem do pieczenia.

Wyjąć ciasto z zamrażalnika. Większą część zetrzeć na tarce na dno tortownicy. Lekko przyklepać i podpiec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni do złotego koloru. Wystudzić.

Białka jajek ubić na sztywną pianę, pod koniec ubijania stopniowo dodawać cukier. Gdy piana jest sztywna i lśniąca stopniowo dodawać proszek budyniowy - dalej ubijać aby nie powstawały grudki. Na końcu wlać cienką strużką olej.

Owoce umyć i osuszyć na papierowym ręczniku.

Na wystudzony spód wyłożyć pianę, na wierzch wyłożyć owoce i lekko wgnieść je w masę. Na wierzch zetrzeć na tarce pozostałe ciasto.

Piec w 180 stopniach przez ok 40 min.

Smacznego!

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Najpierw były wakacje - wyjątkowo błogie i wolne od "muszenia czegokolwiek". Za to potem popsuta lodówka i upał przekraczający 35 stopni. Od tygodni nie ugotowałam więc niczego godnego uwagi. Ale mam nadzieje szybko powrócić do kuchennych eksperymentów i wypróbowanych receptur na babie lato. Tymczasem szybka w przygotowaniu frittata z kwiatami cukinii.

składniki:

200g białego sera,

5 jajek,

5 kwiatów cukinii,

rukola lub świeże zioła (bazylia, rozmaryn, oregano itp),

sól, pieprz i odrobina chili,

1 łyżka oleju,

opcjonalnie tarty parmezan, ostry ser kozi lub z niebieską pleśnią.

przygotowanie:

Kwiaty cukinii oczyścić: wyciąć słupki kwiatowe, umyć pod bieżącą wodą. Osuszyć na papierowym ręczniku.

Ser biały dokładnie rozgnieść praską lub widelcem,

Jajka rozkłócić z solą i pieprzem - dodać do jajek,

Zioła posiekać i dodać do mieszanki serowo-jajecznej,

Całość wylać do tortownicy (śr. ok. 23 cm) wyłożonej papierem do pieczenia.

Posypać tartym parmezanem lub pokruszonym serem pleśniowym (opcjonalnie).

Piec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni ok 40 min.

Podawać skropioną oliwą z sałatką z pomidorów i rukoli.

Smacznego!

 

Niniejszym przyłączam się do akcji "Kwiatożercy 2013"!

 oraz "w paryskim stylu. Paryska dieta dr Cohena" http://www.rebis.com.pl/rebis/public/books/books.html?co=print&id=K5763

 

 

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Durszlak.pl Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl - moja galeria
my foodgawker gallery
stat4u Top Blogi Odszukaj.com - przepisy kulinarne Lista Blogów Kulinarnych Follow on Bloglovin Foodki - fotografie potraw i zdjęcia kulinarne