Przepisy kulinarne na dania lekkie i sezonowe. Blog kulinarny z prowadzę potrzeby serca Zapraszam do komentowania i dzielenia się uwagami. Zdjęcia i teksty są moją autorską własnością
sobota, 21 lipca 2012

Nazwa, którą nadałam temu wypiekowi chyba najlepiej oddaje wygląd tej potrawy, ale tak na prawdę jest coś pomiędzy terriną a sufletem... Duży nazwał je dla odmiany warzywnym pasztetem. Keks kojarzy mi się z bardzo treściwym wypiekiem a to warzywne cudo jest lekkie i delikatne, wilgotne ale bardzo sycące...  Uwielbiam. A dziś dzielę się swoim sekretnym ;) przepisem.

składniki:

5 jajek

50g miękkiego masła

3/4 szklanki mąki

5 łyżek bułki tartej

1 pełna łyżeczka proszku do pieczenia

1 czerwona papryka,

200g fasolki szparagowej

2 młode marchewki

pół niewielkiej cukinii

sól

opcjonalnie świeże zioła np kilka listków rozmarynu

Warzywa pokroić w kostkę, podsmażyć na patelni na łyżce oleju, doprawić do smaku solą, pieprzem ewentualnie ziołami i odstawić do ostygnięcia.

Miękkie masło utrzeć z żółtkami. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i bułką tartą.

Białka ubić ze szczyptą soli na sztywno.

Warzywa dodać do masy maślano-źółtkowej, a następnie stopniowo dodawać mieszaninę mąki, bułki i proszku. Na koniec dodać pianę z białek i delikatnie wymieszać całość.

Wyłożyć do foremki keksówki wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej masłem i posypanej bułką.

Piec w 180 stopniach przez ok 45 min (do suchego patyczka).

Ps: Poniżej podpowiedź dla mam: jak przekonać malucha do jedzenia warzyw? Miś objął sobą 2 łyżki stołowe warzywnego ciasta, a Mały nie zorientował się ani przez chwilę, że je cukinię (i to ze skórką), paprykę i całe to tałatajstwo...

czwartek, 19 lipca 2012

Mam 8 lat. Są wakacje, środek lata. Pora gdzieś między obiadem a kolacją... Siedzę na ławce w ogródku i powoli, metodycznie obierając każde ziarnko ze skórki wyjadam bób z dużej miski...

To moje podstawowe skojarzenie ze słowem "bób". Dużo później zorientowałam się, że jest to produkt dający duże możliwości przyrządzania z niego innych potraw.

Dzisiejsza sałatka to jeden ze sposobów na zagospodarowanie bobu w inny sposób niż wyjadanie go saute wprost z salaterki... Choć nadal taka forma jest chyba jedną z najlepszych (i najzdrowszych) wakacyjnych przekąsek. Ni to deser, ni to podwieczorek... I ma niezwykłą moc gromadzenia wszystkich wokół jednej, wspólnej miski.

składniki:

300g bobu

100g sera feta

pęczek natki

kilka grubych szczypiorów

sałata (opcjonalnie - ja tym razem nie dodałam)

sól i pieprz

sos:

2 łyżki oliwy extra vergine

łyżeczka musztardy

1 łyżka białego wina lub octu winnego

wykonanie:

Bób gotujemy i studzimy a następnie obieramy. Sałatę rwiemy na małe kawałki (lub kroimy - jeśli jest lodowa). Natkę i szczypior drobno siekamy - dodajemy do bobu. Ser kroimy w kostkę i dodajemy do sałatki. Solimy i pieprzymy do smaku.

Wszystkie składniki sosu dokładnie mieszamy i polewamy nim sałatkę.

Smacznego!


środa, 18 lipca 2012

Oto kolejna, należąca do szalenie przeze mnie lubianych letnich propozycji na lunch lub kolację. Sałatka irańska zwana tabbouleh jest idealna na gorące dni - a to za sprawą "chłodzącego" efektu mięty połączonego z cytrusowym aromatem soku z cytryny. Bez tych akcentów byłaby to sałatka jak każda inna...  Przepis dostałam od koleżanki, która jest iranistką, więc mam nadzieję, że jest dość oryginalny :)

składniki:

100 g kaszy bulgur lub kuskusu

pół pęczka natki pietruszki

2 pomidory

1 czerwona papryka

1 młoda cebulka

2 małe ogórki

kilka gałązek świeżej mięty

oliwa z oliwek, sok z jednej cytryny

2 ząbki czosnku

sól i pieprz

wykonanie:

Kaszę przygotować wg przepisu na opakowaniu i odstawić by wystygła (można od razu dodać sól rozpuszczając ją  w wodzie, w której przygotowujemy kaszę).

Wszystkie warzywa pokroić w drobną kostkę, pomidory dodatkowo pozbawić pestek i skórki (w tym celu wkładamy na chwilę pomidora do wrzątku).

Siekamy też drobno czosnek i natkę pietruszki oraz świeżą miętę.

Mieszamy warzywa i zioła z wystudzoną kaszą. Dodajemy kilka łyżek oliwy z oliwek i sok z cytryny. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Przed podaniem dobrze jest porządnie schłodzić sałatkę w lodówce - aby wydobyć jej chłodzący efekt.

Tagi: warzywa wege
09:36, jfloryan , sałatka
Link Komentarze (3) »
wtorek, 17 lipca 2012

W mojej ulubionej (!) książce z przepisami TO danie nosi nazwę "tartinki z pomidorami i bazylią"...

Cóż to za tłumaczenie??? W czasach kiedy kochamy być "światowi", a restauracje prześcigają się w używaniu wyrafinowanych, oryginalnych nazw potraw, ktoś tłumaczy prostą nazwę niemalże kamuflując tak dobrze znaną nam włoską przekąskę. Ironia polega dodatkowo na tym, że ów autor tłumaczeń posłużył się francuską nazwą na określenie włoskiej potrawy! Paradne. Doprawdy! Tłumacz był ignorantem lub lubiącym zwodzić czytelników przebiegłym prowokatorem... Bo kto by się domyślił studiując spis treści? Ale książkę i tak wielbię - mimo, że czasem muszę poprawiać bardziej karkołomne w niej niedopatrzenia :)

Długi był wstęp, ale przepis będzie krótki - na podstawowe, najprostsze na świecie bruschetty:

składniki:

na 5 sztuk (kromek):

duży pomidor lub 2 mniejsze, 3 małe itd. ;)

5 kromek ciabatty

oliwa

2 ząbki świeżego czosnku

sól

świeża bazylia

świeże oregano (opcjonalnie)

Pomidory kroimy w drobniutką kostkę (1 cm) i odkładamy do miski na 30 min, by "odpoczęły". Piekarnik nagrzewamy. Czosnek siekamy drobniutko i rozcieramy z solą. Kromki bułki smarujemy oliwą i utartym z solą czosnkiem. Wkładamy do piekarnika i czekamy aż się zrumienią. Z pomidorów odlewamy nadmiar soku (puszczają go w czasie "odpoczywania"). Siekamy zioła i dodajemy do pomidorów. Gdy kromeczki są zrumienione i chrupiące w całości, szybciutko nakładamy przygotowaną sałatkę pomidorową i podajemy do natychmiastowej konsumpcji.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Choć w niedzielę od rana głodomory tak samo jak co dzień wołają "jeeeeśśśććććććć" ja mimo to często robię coś wymagającego trochę więcej czasu na przygotowanie (i konsumpcję także). Ostatnio królują u nas placki i naleśniki (takie w stylu anglosaskim - zwane po naszemu pankejkami). A więc dziś przedstawiam przepis na razowe placki na drożdżach i z jagodami!

składniki:

mąka pszenna razowa - 1 szklanka

mąka pszenna uniwersalna - 1 szklanka

1 łyżeczka drożdży instant

pół łyżeczki proszku do pieczenia

szczypta soli

3/4 szklanki jagód

garść otrębów owsianych

opcjonalnie cukier (2 łyżki)

3/4 szklanki mleka sojowego (może być zwykłe oczywiście)

jajko - 1 szt

ewentualnie woda gazowana

wykonanie:

jagody umyć i osuszyć na papierowym ręczniku

mleko, drożdże, cukier, jajko wymieszać w misce i odstawić na chwilę, gdy drożdże "ruszą" z miejsca dodać mąki, proszek do pieczenia, otręby owsiane i wymieszać. Na końcu delikatnie wmieszać jagody. Jeśli ciasto jest zbyt gęste dodać wody gazowanej.

Odstawić na ok 30-40 min do wyrośnięcia.

Gdy ciasto wyraźnie podrosło i widoczne są na powierzchni bąbelki można zacząć smażenie.

Na posmarowanej olejem, bardzo dobrze nagrzanej, nieprzywierajacej patelni kłaść po łyżce ciasta i delikatnie rozsmarować placuszek. Smażyć do zrumienienia i przełożyć na drugą stronę.

Podawać z ulubionymi dodatkami: cukrem, syropem klonowym, jogurtem greckim, dodatkowymi owocami itp.

piątek, 13 lipca 2012

Chodziła za mną kilka dni... Nie chciała się odczepić... Śniła mi się nawet w nocy... Kwaśna słodycz czerwonych porzeczek pod kołderką bielutkiej, delikatnej bezy... No i uległam. Sprint na stragan po kobiałkę porzeczek, szybka akcja z biciem piany... Niecierpliwe oczekiwanie aż zagniecione ciasto się schłodzi... I najgorsze: czekanie aż beza odpowiednio doschnie... Ale przed północą ją miałam! Tartę z porzeczkami i bezą na delikatnym, bardzo kruchym i rozpływającym się w ustach spodzie. Mogłam spokojnie iść spać...

Składniki:

ciasto:

2 żółtka

1,5 szklanki mąki pszennej (u mnie pełnoziarnista)

120g masła (schłodzonego)

garść cukru kryształu

farsz:

400g czerwonych porzeczek

beza:

2 białka

100g cukru kryształu

wykonanie:

do miski przesiać mąkę, dodać pokrojone masło - wyrobić delikatnie palcami, dodać żółtka i cukier, szybko zagnieść, zrobić z ciasta kulę i włożyć na 30 min do lodówki.

porzeczki umyć, osuszyć na ręczniku papierowym, odszypułkować

białka ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodając stopniowo (koniecznie) cukier.

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Schłodzone ciasto rozwałkować i wyłożyć do formy na tartę. Zapiec przez ok 15-20 min. gdy ciasto lekko brązowieje wyłożyć na spód przygotowane porzeczki i pokryć ubitą, błyszczącą pianą z białek. Temperaturę zmniejszyć do 140-150 stopni i zapiekać tartę ok 15 min. Następnie obniżyć temp do 120 stopni i suszyć bezę przez kolejnych 30 min (należy kilkakrotnie w tym czasie sprawdzić stan bezy aby nie dopuścić do zbrązowienia, lub przesuszenia. Studzić w uchylonym piekarniku.

Pyszna jeszcze ciepła, ale jest wtedy bardzo krucha i wilgotna. Do krojenia najlepiej nadaje się po całkowitym ostudzeniu, więc jeśli przygotowujemy ją, by podać gościom, najlepiej zrobić ją kilkanaście godzin wcześniej.

 

 

Gdy byłam mała krzaki czerwonej porzeczki owocowały w naszym ogrodzie. Dziś też można mieć swoje porzeczkowe krzaczki, wystarczy kupić je w sprawdzonym miejscu...

czwartek, 12 lipca 2012

Lubię hummus... właściwie lubię ciecierzycę więc każde danie z jej udziałem jest w moim domu mile widziane... Zresztą nie tylko przeze mnie. Ostatnio pasta z cieciorki została przezwana "żółtym dżemem" a to za sprawą konieczności wyjaśnienia mamie co synek chciałby zjeść...

Zdaję sobie sprawę z faktu, że mój hummus to jedynie moja wariacja na jego temat i bałabym się przyznawać jak go robię rodowitym pożeraczom hummusu ale cóż...

Składniki:

100g suchej cieciorki

50g nasion sezamu

łyżeczka soli morskiej

oliwa z oliwek

2 ząbki czosnku

Groch moczę przynajmniej cała noc, po tym czasie odlewam wodę i w nowej gotuję ok 2h - do miękkości (łatwo to sprawdzić poławiając jedną kuleczkę i organoleptycznie ją badając).

nasiona sezamu młynkuję na pył (tłusty pył więc może raczej należy mówić o konsystencji wilgotnego piasku) i dodaję do niego oliwę z oliwek - do uzyskania konsystencji półpłynnej pasty

Ugotowane i wystudzone groszki wrzucam do blendera. Dodaję pastę z sezamu, sól i przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku. Wszystko miksuję aż osiągnę konsystencję gładkiej pasty. Jeśli masa jest za sucha można dodać trochę oliwy i wody z gotowania grochu. Czasem musze przerwać miksowanie aby ręcznie przemieszać masę w blenderze - ma tendencję do osiadania na ściankach urządzenia.

Od momentu ukończenia powyższych czynności rozpoczyna się rodzinne wyjadanie masy pod pretekstem wylizania sprzętów...

Ja osobiście bardzo lubię hummus na kawałku macy, z okruszkami ostrego sera (oscypek, ostry cheddar lub gorgonzola) i obowiązkowo ze świeżutką rukolą... Jak na zdjęciu:

poniedziałek, 09 lipca 2012

 

W upale często chce się czegoś lekkiego a jednocześnie pysznego... A że sezon na to co świeże, w pełni wykorzystuję ten fakt i jak najczęściej korzystam z darów lata... Często więc na lunch lub obiad (zależy o której jem ;)) albo na kolację przyrządzam szybką sałatkę. Wariacje na jej temat są różne - zależne od zasobów lodówki. Dziś propozycja na zagospodarowanie kilku ostatnich w tym sezonie truskawek...

składniki na sałatkę (proporcje zależą od apetytu lub ilości osób):

kilka liści sałaty masłowej lub dębolistnej

garść rukoli

kilka truskawek

garstka nasion granatu

garstka nasion słonecznika

łyżka oliwy

łyżka kremu z octu balsamicznego (lub samego octu)

kilka mini kulek mozzarelli

sól

liście sałat umyć, osuszyć w suszarce, porwać na małe kawałki, włożyć do salaterki i doprawić solą. truskawki umyć, odszypułkować, pokroić na mniejsze kawałki, wyłożyć na sałatę razem z granatem, pestki słonecznika podprażyć na suchej patelni i wysypać na sałatkę. Oliwę wymieszać z kremem balsamicznym i polać dressingiem sałatkę. Konsumować póki świeże :)

niedziela, 08 lipca 2012

ten torcik powstał z inspiracji pewnym smakołykiem, o którym najpierw czytałam w necie, potem wielokrotnie przejeżdżałam koło cukierni o "ptasiej" nazwie myśląc o tym, że kiedyś muszę spróbować cuda, o którym tyle słyszałam, a jeszcze później wreszcie skosztowałam i choć nie byłam rozczarowana, to w siódmym niebie też nie wylądowałam... No ale summa summarum postanowiłam sama zmierzyć się z pralinowym wyzwaniem! I przy najbliższej, urodzinowej okazji zrobiłam swój własny torcik pralinowy.

składniki:

biszkopt kakaowy:

  • najlepiej przygotować go dzień wcześniej - będzie się dobrze kroił w poprzek
  • wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową

3 jajka

3 łyżki mąki pszennej

3 łyżki skrobi ziemniaczanej

6 łyżek cukru

1 płaska łyżka kakao

mąkę pszenną i ziemniaczaną oraz kakao mieszamy i przesiewamy razem

białka ubijamy mikserem stopniowo dodając cukier, gdy piana jest sztywna i lśniąca po łyżce dodajemy mieszaninę mąki, kakao i skrobi ziemniaczanej delikatnie mieszając szpatułką,

tortownicę o średnicy 20 wykładamy papierem (tylko dno!)

pieczemy w 180 stopniach do "suchego patyczka"

po upieczeniu wyjmujemy ciasto z piekarnika i (uwaga!) puszczamy z wysokości ok 50 cm np. na złożony w kostkę koc

biszkopt przekroić po całkowitym wystudzeniu*

pralina:

100g dobrej jakości gorzkiej czekolady

90g kremu z orzechów laskowych (można użyć nutelli lub zrobić pastę samemu jak masło fistaszkowe)

80g drobniutko pokruszonych chrupków (płatki śniadaniowe, pszenne lub kukurydziane, pokruszone wafle do lodów, ewentualnie drobno tłuczone orzechy laskowe)

czekoladę rozpuścić w bain marie, do jeszcze ciepłej czekolady dodać pastę z orzechów i wymieszać, na końcu dodać chrupki i wymieszać

masę wyłożyć na biszkoptowy spód i włożyć do lodówki

galaretka z malin:

200g przetartych przez sitko malin

50g glukozy w proszku

20g cukru

łyżeczka żelatyny

żelatynę rozpuścić podgrzewając w minimalnej ilości wody, dodać glukozę i cukier - wymieszać do rozpuszczenia, dodać pure z malin. Schłodzić. Gdy galaretka zacznie tężeć - wyłożyć na masę pralinową i dalej chłodzić.

mus czekoladowy:

200g gorzkiej czekolady

250ml śmietany kremówki

50g (lub więcej) cukru pudru

czekoladę rozpuścić w bain marie, ostudzić

kremówkę ubić dodając stopniowo cukier puder

delikatnie dodawać bitą śmietanę do czekolady, wymieszać jak najdelikatniej.

wyłożyć na stężałą galaretkę malinową używając do tego pierścienia do deserów lub rantu tortownicy.

ganache czekoladowe:

150g gorzkiej czekolady

100ml mleka

50g glukozy

niepełna łyżeczka żelatyny

mleko z glukozą zagotować, żelatynę namoczyć w minimalnej ilości wody i rozpuścić podgrzewając, dodać do mleka, gorącą mieszaniną zalać pokruszoną czekoladę i mieszać aż do rozpuszczenia czekolady. Płynną polewą pokryć torcik.

Schładzać kilka godzin.

Kroić gorącym nożem.

* do tego tortu użyłam tylko jednej warstwy biszkopta, drugą kolejnego dnia wykorzystałam na deser z budyniem i owocami.

sobota, 07 lipca 2012

A na początek... (należy pamiętać, by nie zaczynać zdań od "a") jagodzianki...  bo:

  • JUŻ SĄ te małe, granatowe, brudzące wszystko i nieznośnie pyszne paskudy,
  • robię je (i jem :)) tylko w sezonie,
  • bo nie znam takich co nie lubią jagodzianek...

A przepis najlepszy jaki dotąd znalazłam... z tajemniczym choć właściwie banalnym dodatkiem, który odpowiedzialny jest za wilgotną świeżość bułeczek, której tak często brak zwykłym drożdżówkom.

składniki:

90g bardzo miękkiego masła

5g suchych drożdży

80g ugotowanych i ugniecionych jak na pure ziemniaków (najlepiej z poprzedniego dnia - będą bardziej suche)

łyżeczka pasty z nasionek wanilii (lub inny waniliowy dodatek)

200 ml ciepłego, ale nie gorącego mleka (zwykłego, sojowego, ryżowego albo wody)

70g cukru (można dać ciut więcej albo mniej - co kto potrzebuje)

ok 350-400 g mąki pszennej - ilość zależy od wilgotności innych składników np ziemniaków

szczypta soli

jagody (najlepiej świeże)

cukier

wykonanie:

Jagody delikatnie opłukać i wyłożyć na papierowy ręcznik aby je osuszyć, odstawić

Wszystkie składniki zagnieść na gładkie ciasto - dosypywać mąki tak aby nie kleiło się do rąk, ale też aby nie było zbyt suche. Odstawić w misce pod lnianą ściereczką do wyrośnięcia na ok 2 h (powinno podwoić objętość).

Po tym czasie ponownie zagnieść ciasto i uformować bułeczki: z ciasta robimy kulkę, którą rozpłaszczamy na placek, na który kładziemy łyżeczkę przygotowanych wcześniej jagód i odrobinę cukru. Sklejamy jak pierogi - dokładnie i delikatnie.

Uformowane bułeczki kładziemy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, "szwem" do spodu, w sporej odległości od siebie, bo urosną!

odstawić na 30-40 min do wyrośnięcia, nagrzać piekarnik do 200 stopni

bułeczki piec ok 15-20 min, można przed upieczeniem smarować roztrzepanym jajkiem aby nabrały apetycznej, błyszczącej skórki.

Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów
Durszlak.pl Wykrywacz smaku - www.wykrywacz-smaku.pl - moja galeria
my foodgawker gallery
stat4u Top Blogi Odszukaj.com - przepisy kulinarne Lista Blogów Kulinarnych Follow on Bloglovin Foodki - fotografie potraw i zdjęcia kulinarne